|
|
|
Witamy w serwisie poetycki.net
Znajdziecie tu wiersze, poematy i liryki zarówno autorów, którzy na stałe zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskiej literatury, jak również próbkę twórczości autorów mało znanych, często dopiero rozpoczynających swoją podróż do wnętrza duszy.
Mamy nadzieję, że wiersze zaprezentowane tutaj staną się dla każdego z nas pewną odskocznią od rzeczywistości.
Do Czytelnika
G?upota, grzechy, b??dy, lubie?no?? i chciwo??
Duch i cia?o nam gryz? niby z?b zatruty,
A my karmim te nasze rozkoszne wyrzuty,
Tak jak ?ebracy karmi? szat robaczywo??.
Upór jest w naszych grzechach, strach jest w naszych ?alach,
Za skruch? i pokut? p?acim sobie drogo-
I weso?o znów kroczym nasz? b?otn? drog?,
Wierz?c, ?e zmyjemy winy - w ?ez mizernych falach.
A na poduszce grzechu szatan Trismegista
Nasz duch oczarowany ko?ysze powoli,
I tak trawi bogaty kruszec naszej woli
Trucizn? sw? ten stary, m?dry alchemista.
Diabe? to trzyma nici, ci kieruj? nami!
Na rzeczy wstr?tne patrzym sympatycznym okiem -
Co dzie? do piekie? jednym zbli?amy si? krokiem
Przez ciemno??, która cuchnie i na wieki plami.
Jak ?ebraczy rozpustnik, co gryz?c przyciska
M?cze?sk? pier? strudzonej nierz?dnicy,
Kradniem rozkosz przej?ciow? - w mroków tajemnicy
Jak zesch?? pomara?cz?, z której sok nie tryska.
Niby rój glist co mrowiem g?stym si? przewala,
W mózgu nam t?um demonów huczy z dzikim ?miechem,
A ?mier? ku naszym p?ucom za ka?dym oddechem
Sp?ywa z g?uchymi skargi, jak podziemna fala.
Je?li gwa?t i trucizna, ognie i sztylety
Dot?d swym ?artobliwym haftem nie wyszy?y
Kanwy naszych przeznacze? banalnej niestety!
Ale po?ród szakalów, ?ród panter i smoków,
Po?ród ma?p i skorpionów, ?mij i nietoperzy,
?ród tworów, których stado wyje, pe?za, bie?y,
W ohydnej mena?erii naszych grzesznych skoków -
Jest potwór - potworniejszy nad to bydl?t plemi?,
Nuda, co, chocia? krzykiem nie utrudza gard?a,
Ch?tnie by ca?? ziemi? na proch mia?ki star?a,
Aby jednym ziewni?ciem po?kn?? ca?? ziemi?.
?za mimowolna b?yska w oczu jej pryzmacie,
Ona marzy szafoty, dymi?c swe haszysze,
Ty znasz tego potwora, co jak sen ko?ysze -
Hipokryto, s?uchaczu, mój bli?ni, mój bracie!
|