Zapraszamy do odwiedzenia Chorwacji, gdzie piękna pogoda jest gwarantowana a wspaniałe zabytki i przyroda usatysfakcjonują gusta każdego - Chorwacja serdecznie zaprasza.
najpopularniejsze wiersze

1. Autor: Adwentowicz Artur

Tytuł: Oda do mi?o?ci z Alp

Odsłon: 18549

2. Autor: Kijanka Mateusz

Tytuł: Kiedy jestem sam

Odsłon: 11319

3. Autor: Cyl Aniela

Tytuł: Pasterz

Odsłon: 10574

4. Autor: Twardowski Jan

Tytuł: Do albumu

Odsłon: 10570

5. Autor: Baczy?ski Krzysztof Kamil

Tytuł: Mi?o??

Odsłon: 10228

6. Autor: Janota Artur

Tytuł: Spotkanie

Odsłon: 9976

7. Autor: Szymborska Wis?awa

Tytuł: Nic dwa razy

Odsłon: 9286

8. Autor: Przerwa-Tetmajer Kazimierz

Tytuł: Lubi?, kiedy kobieta...

Odsłon: 8253

9. Autor: Szpinda Anna

Tytuł: Bydgoskie Stare Miasto

Odsłon: 6764

10. Autor: Dol?ga Aleksandra Agata

Tytuł: Miniaturki (AAD)

Odsłon: 6607

 
witamy

Witamy w serwisie poetycki.net

Znajdziecie tu wiersze, poematy i liryki zarówno autorów, którzy na stałe zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskiej literatury, jak również próbkę twórczości autorów mało znanych, często dopiero rozpoczynających swoją podróż do wnętrza duszy.

Mamy nadzieję, że wiersze zaprezentowane tutaj staną się dla każdego z nas pewną odskocznią od rzeczywistości.

Marzenie poranne

Autor: Asnyk Adam

Tytuł: Marzenie poranne

Wyświetleń: 488



Siedzia?a w ogrodzie w pó? ?wietle, w pó? cieniu,
Przy blasku wschodz?cej jutrzenki,
W?ród ciszy porannej oddana marzeniu,
S?uchaj?c s?owika piosenki

Marzy?a o szcz??ciu, mi?o?ci - tak trocha,
Bo o czym?e mo?naby innym?
Wszak ka?da dziewczyna, cho? jeszcze nie kocha
Marzeniem si? bawi niewinnym.

T?sknota, niepokój i dziwne ??dania
Nieznanych a s?odkich upoje?
Budzi?y w jej sercu odblaskiem ?witania
Girlandy t?czowych uroje?.

I pi?a skwapliwie te wonie, te fale
Powietrza, co pier? jej wznosi?y,
I mocniej b?yszcza?y jej ustek korale
I ?ywiej si? oczy pali?y.

Patrzy?a na kwiaty, co jasne z u?miechem
Sk?ania?y kielichy mi?o?nie
I dziel?c si? wonnym rozkoszy oddechem,
Szepta?y o szcz??ciu i wio?nie.

Widzia?a konwali? dziewicz?, jak dr?a?a
?zy lej?c z drobnego kielicha
W obj?ciach wietrzyka, a cho? tak nie?mia?a,
Jednak?e co? pragnie i wzdycha.

A dalej narcyzy, tak pi?kne, urocze...
?e musz? samotne pozosta? -
Wi?c g?ówki zwiesi?y nad wody prze?rocze,
?cigaj?c odbit? w niej posta?.

Tam znowu fio?ki kryj?ce si? w trawie...
Tak dobrze tej cichej rodzinie!
Nie my?li o pró?nej wielko?ci i s?awie,

Lecz ?yje dla siebie jedynie.

Tak marz?c o kwiatach i ton?c w marzeniach
Opar?a na r?ku g?ow?,
I chmurki ?ledzi?a w s?onecznych promieniach
To srebrne, to wszystko ró?owe.

Wtem widzi zdziwiona, ?e z s?o?ca promieni,
W jej oczach gmach staje z?ocisty,
Z kopu?? szafirów, z ?cianami z zieleni,
A ca?y jak kryszta? przejrzysty.

Kolumny - to palmy, splecione w arkady
Przez liany i bluszcze wisz?ce,
Schodami - srebrzyste ?ciekaj? kaskady,
Posadzk? - mozaiki l?ni?ce.

I widzi strwo?ona, jak kwiatów kielichy
Ludzkimi j? mierz? oczami,
I widzi rój sylfów skrzydlaty i cichy,
Jak igra w powietrzu z t?czami.

A jeden z narcyzów rosami wilgotny
W pi?knego m?odzie?ca si? zmienia,
Lecz skrzyde? nie dosta? i usiad? samotny
Nad brzegiem srebrnego strumienia.

I widzi wzruszona, jak wiatrom si? skar?y:
?e nie ma na ?wiecie nikogo...
I s?yszy westchnienia i w my?lach si? wa?y,
A tak jej smutno i b?ogo.

Nad lito?? nic nie ma na ziemi ?wi?tszego
Wi?c lito?? sk?oni?a dziewczyn?,
?e wsta?a powoli i podesz?a do niego
Zapyta? o smutku przyczyn?.

S?ysza?a, jak przez sen wyrazy nami?tne,
Co ?piewnym pie?ci?y j? echem,
I oczy widzia?a tak pi?kne, a sm?tne,
?e odej?? by?oby, ach! grzecham.

S?ysza?a, jak mówi?: \"Ty jeste? wybran?
By nowe ukaza? mi ?ycie,
I dusz? na wieczn? t?sknot? skazan?
W niebia?skim pogr??y? zachwycie.

Ty jedna, ach mo?esz, na ziemi, ty jedna!
Odnale?? mi nieba podwoje,
Twa mi?o?? nam w?adz? cudown? wyjedna,
I skrzyd?a dostaniem oboje.\"

To wszystko s?ysza?a, jak w sennym marzeniu,
Uciec i zosta?by chcia?a,
A? wreszcie uleg?a s?odkiemu wzruszeniu
I r?k? nie?mia?o poda?a.

Poda?a i nagle spostrzeg?a z podziwem,
?e lec? oboje d?o? w d?oni,
Z??czeni swych skrzyde? t?czowym ogniwem
W ob?oku jasno?ci woni.

A wszystko si? przed ni? roztapia w blask s?o?ca
Pier? sama oddycha rozkosz?,
Kraina cudowna, bez ko?ca, bez ko?ca,
A skrzyd?a j? w gór? unosz?...

I p?yn? wci?? razem w b??kitne etery
Po szlakach przestrzeni gwia?dzistych,
A pie?ni nadziemskie ?piewaj? im sfery
O ducha pragnieniach wieczystych.

Wi?c czuj?, ?e serce wyrywa si? z ?ona,
?e nadmiar uczucia pier? t?oczy,
W?ród jasnych b??kitów, gwiazd z?otych st?skniona
Na niego podnios?a swe oczy.

I wzrokiem spocz??a w m?odzie?ca spojrzeniu,
Co serca p?yn??o falami.
I w sennej ekstazy bezbrze?ny pragnieniu
Ust jego dotkn??a ustami.

Wtem wszystko przepada... i widzi o dziwy,
?wiat jasnych uroje? zniknony!
I siebie zmienion? w krzak brzydkiej pokrzywy,
A m?odzian sta? w oset zmieniony.

W rozpaczy i wstydzie chce p?aka?... Nie zdo?a,
Co b?dzie nieszcz?sna robi?a?
Wtem s?yszy z rado?ci?, ?e matka j? wo?a,
I nagle si? ze snu zbudzi?a.

I posz?a zapyta? do matki, co znaczy
Sen dziwny o takiej przygodzie?
A matka z u?miechem swej córce t?umaczy,
?e marzy? nie trzeba w ogrodzie.


Adam Asnyk
1869


--
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl