|
|
|
Witamy w serwisie poetycki.net
Znajdziecie tu wiersze, poematy i liryki zarówno autorów, którzy na stałe zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskiej literatury, jak również próbkę twórczości autorów mało znanych, często dopiero rozpoczynających swoją podróż do wnętrza duszy.
Mamy nadzieję, że wiersze zaprezentowane tutaj staną się dla każdego z nas pewną odskocznią od rzeczywistości.
Akwatyki
I
Ko?a deszczu prz?d? si? na wodzie...
Powstaj? jedne z drugich,
Wci?? jeszcze i jeszcze - - -
Li?? nawodny porozumia? si? z deszczem:
Podobne s? ich kr?gi w kszta?cie i obwodzie.
Nenufar
Ko?a wodne pochwala,
Innym formom nie ufa...
II
Nad wod? ?awka, traw? poros?a
Jak zimna p?yta mogi?y...
Tu, dwoje imion, dwaj zakochani
Wyryli w podpis zawi?y.
Tutaj siedzieli, patrz?c na siebie...
Mo?e nie ?yj? w tej chwili?
A je?li ?yj?, kochaj?c innych,
To te? tak, jakby nie ?yli.
III
O lilie - k?pielice, ku snom wychylone
Wspar?szy g?ow? na li?ciu! O nadwodna ?awko!
W ciemnym srebrze topoli, zwisaj?cych pionem,
Falo, t?tni?ca g?ucho bulgotem i czkawk?!
G?osy humorystyczne, naj brzydsze, najpustsze,
Wyra?aj?ce pró?no?? mijaj?cej chwili!
Przy ?wietle gwiazd ogl?dam przesz?o?? moj? w lustrze
Oplecionym ramieniem lilii...
Wszystko co wpad?o w wod?, mi?dzy chóry ?abie,
Ze szkod? równ? wi?zce ró? czy z?otej sztabie...
IV
Ta ni?, wraz z rybk?, w powietrze wyrwan?,
To twój ratunek od uroku wody.
Ona ci? trzyma, broni przed nirwan?,
Ci?gn?c? lilie i ?wiate? niewody...
Nenufar, w chmury zapatrzony niemo,
Ani ci? zdziwi, ani ci? zachwyci,
Nie stracisz zmys?ów i nie wpadniesz w niebo,
Dzi?ki tej mocnej, po??dliwej nici.
W?ród samotno?ci tak ?abiej, nadwodnej,
Inny zwariowa?by, zacz?? rechota?,
Albo poj?wszy prawd? - zemdla? od niej.
- Ty bacz jedynie, czy si? korek miota...
V
Wodo, marszczona w zefirowe plisy,
Podobna egipskiej szacie!
?wiat?a pr?dkie, srebrzyste jak ?wiergot skowro?czy!
O kalie dzikie, irysy,
Wy, co si? zaczynacie tam, gdzie ja si? ko?cz?...
VI
Jezioro: szyba w iskier tysi?ce rozbita,
P?k nenufaru: g?adko sczesana najada,
I wysoko nad wod? kr???ca rybitwa,
Która nagle, lup wzi?wszy na cel -
Z najsrebrzystszym patosem sam? siebie ?amie,
Przeistacza si? w szmat? a nast?pnie w kamie?
I pionem spada.
Potem zmaga si? z ryb? i z si?? wyp?ywa,
A czuj?c, ?e si? to wszystko ?wiatu podoba?o,
Zaczyna od pocz?tku: srebrna i ruchliwa
Przybiera nagle ??dzy omdla?o??...
VII
Za miastem, nad urwiskiem, u brzegu jeziora,
Blaskiem w niebo uderzaj?c ostrym,
Le?y ?awica miednic i dzbanów blaszanych,
Których dno czas ?ar?oczny rdzaw? szcz?k? prze?ar?,
Jest jaka? duszna poezja
W niedoli tego wybrze?a,
Jak gdyby si? choremu ?ni?a Polinezja
I w dysproporcjach rozros?ych
Porzucone skorupy per?orodnych ostryg.
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
--
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl
|