Zapraszamy do odwiedzenia Chorwacji, gdzie piękna pogoda jest gwarantowana a wspaniałe zabytki i przyroda usatysfakcjonują gusta każdego - Chorwacja serdecznie zaprasza.
najpopularniejsze wiersze

1. Autor: Adwentowicz Artur

Tytuł: Oda do mi?o?ci z Alp

Odsłon: 18549

2. Autor: Kijanka Mateusz

Tytuł: Kiedy jestem sam

Odsłon: 11319

3. Autor: Cyl Aniela

Tytuł: Pasterz

Odsłon: 10572

4. Autor: Twardowski Jan

Tytuł: Do albumu

Odsłon: 10570

5. Autor: Baczy?ski Krzysztof Kamil

Tytuł: Mi?o??

Odsłon: 10227

6. Autor: Janota Artur

Tytuł: Spotkanie

Odsłon: 9976

7. Autor: Szymborska Wis?awa

Tytuł: Nic dwa razy

Odsłon: 9285

8. Autor: Przerwa-Tetmajer Kazimierz

Tytuł: Lubi?, kiedy kobieta...

Odsłon: 8253

9. Autor: Szpinda Anna

Tytuł: Bydgoskie Stare Miasto

Odsłon: 6764

10. Autor: Dol?ga Aleksandra Agata

Tytuł: Miniaturki (AAD)

Odsłon: 6606

 
witamy

Witamy w serwisie poetycki.net

Znajdziecie tu wiersze, poematy i liryki zarówno autorów, którzy na stałe zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskiej literatury, jak również próbkę twórczości autorów mało znanych, często dopiero rozpoczynających swoją podróż do wnętrza duszy.

Mamy nadzieję, że wiersze zaprezentowane tutaj staną się dla każdego z nas pewną odskocznią od rzeczywistości.

Czas

Autor: Gajcy Tadeusz

Tytuł: Czas

Wyświetleń: 313



Kiedy po w?osach kr?te p?omyki wij? si? po?pieszne
i iskra wzrok wypala, czo?o w sie? zamienia,
twe r?ce przeorane ogromnym powietrzem
kulistym bardzo - dr??.
Za oknem jak kraw?dzi? dwu odmiennych ?wiatów
jest ciemna pogo? planet, milczenie kamienia
i niebo dymi?c g?ucho p?ynie cieniem statku,
pod którym wiej? skrzyd?a ?egnaj?cych r?k.

A ?wiaty s? ogniste i oczom dost?pne.
Nie chwila staje w ogniu, lecz horyzont ziemski:
na morzach drobnych fala ociera si? z l?kiem
o brzegi nagich piasków, na których jak kreski
powstaj? ci??kie dymy i b?ysk si? wyzwala.
Tam domy dr?? dziecinne w ogrodach zniszczenia
i pocisk szlak wyznacza, a za nim jak palma
upada ga??? ognia na miasto z kamienia.

Ten obszar pe?en g?osów to ojczyzna ludzka
i nad ni? jest granica z ksi??yca i chmur.
Rozwarte chodz? gwiazdy, powietrze jak z piór
pod niebem danym ustom jak niebieskie p?uca
granice, co z ob?oków dok?adnie wype?nia
i kraj zaludnia ch?odny farbami marzenia.
I chocia? bije ziemia skalista i srebrna
pod tob? jest ojczyzna z dr??cego p?omienia.

Bo wiej? d?ugie trawy i przy ka?dej drodze
stan??o lekkie drzewo za kamieniem bia?ym
i widzisz pr?dki pyszczek myszy w polnej norce,
i ksi??yce stalowe twarde zbo?a k?ad?;
wi?c jeszcze: tutaj anio? oczy?ci? sanda?y
i miecz na wadze z?o?y?, i dotkn?? ci? ?wiat?em,
?e jeste? pe?en blasku, w cia?o ledwie wierzysz
i z trwog? s?uchasz d?wi?ków okrutnych, mosi??nych.

I do kwiatu powiadasz w pieszczotliwej mowie:
mój bracie. Wci?? ojczyzna wspomnieniem porasta
i wracasz znów nad rzek?, gdzie jak ma?y ch?opiec
do r?ki piasek bierzesz i w zwierciad?o miasta
na fali niespokojnej jak w szyb? si? patrzysz.
Lecz nie widzisz tam wiele: kilka ogni stoi
milcz?cych po?ród domów, a na wodzie p?askich
i ?una tr?ca fal?, rze?bi w drzewne s?oje.

I idziesz coraz g??biej, i wci?? ci? zachwyca
twa w?asno?? niepodzielna, zaprzedana stopom
i nie wiesz, jak w tej chwili nad ziemi? ci obc?
krzykn??y usta armat, cz?owiek d?o? po?o?y?,
a inny cz?owiek upad?; pod ?wiat?em ksi??yca
zal?ni?y w drzewach bronie, zahucza?y wozy,
nad miastem ogie? zawis? jak kometa d?uga
i niebem rzuca? g?stym na gwa?townych ?ukach.

I trwo?y ci? d?wi?k ostry i tulisz powietrze
w powiekach, aby obraz zatrzyma? na zawsze,
gdy szed?e? obok matki tym znajomym miastem
i pi??ci ma?e nios?e? ju? wtedy bezbronne,
i l?kasz si?, gdy mówi?, ?e gorzka jest przestrze?,
po której dzisiaj st?pasz, a my?lisz wci??: promie?.

I jeszcze nie dostrzegasz, kiedy brzegiem kr??ysz,
jak trudna jest ta ziemia wysoka do ?okci
smugami ci??kich k?osów wezbranych jak nurt.
Po czole spada ?wiat?o s?oneczne i w pocie
wypr??a zgrzebny cz?owiek swe mi??nie jak orzech
nakryty pos?gami faluj?cych chmur.

Wi?c trwo?ysz si? daremnie, powracasz nieustannie
przez g?os krzywdzonych rzeczy i przez cz?owieka krzyk
do miejsca wiecznej ciszy, co w tobie ma pos?anie
i nigdzie wi?cej nie ma. Uderza w twardy brzeg
raniona w piersi woda odbiciem twojej ziemi,
o której my?lisz: promie?, nie krew i g?az, i pot -
znów s?uchasz: skrzypi fala i ci?gnie nad ciemnymi
drzewami d?ugim sznurem gwia?dzisty zwarty lot.


--
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl