Zapraszamy do odwiedzenia Chorwacji, gdzie piękna pogoda jest gwarantowana a wspaniałe zabytki i przyroda usatysfakcjonują gusta każdego - Chorwacja serdecznie zaprasza.
najpopularniejsze wiersze

1. Autor: Adwentowicz Artur

Tytuł: Oda do mi?o?ci z Alp

Odsłon: 18541

2. Autor: Kijanka Mateusz

Tytuł: Kiedy jestem sam

Odsłon: 11310

3. Autor: Cyl Aniela

Tytuł: Pasterz

Odsłon: 10563

4. Autor: Twardowski Jan

Tytuł: Do albumu

Odsłon: 10560

5. Autor: Baczy?ski Krzysztof Kamil

Tytuł: Mi?o??

Odsłon: 10217

6. Autor: Janota Artur

Tytuł: Spotkanie

Odsłon: 9966

7. Autor: Szymborska Wis?awa

Tytuł: Nic dwa razy

Odsłon: 9276

8. Autor: Przerwa-Tetmajer Kazimierz

Tytuł: Lubi?, kiedy kobieta...

Odsłon: 8241

9. Autor: Szpinda Anna

Tytuł: Bydgoskie Stare Miasto

Odsłon: 6758

10. Autor: Dol?ga Aleksandra Agata

Tytuł: Miniaturki (AAD)

Odsłon: 6599

 
witamy

Witamy w serwisie poetycki.net

Znajdziecie tu wiersze, poematy i liryki zarówno autorów, którzy na stałe zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskiej literatury, jak również próbkę twórczości autorów mało znanych, często dopiero rozpoczynających swoją podróż do wnętrza duszy.

Mamy nadzieję, że wiersze zaprezentowane tutaj staną się dla każdego z nas pewną odskocznią od rzeczywistości.

East Coker

Autor: Eliot Thomas Stearns

Tytuł: East Coker

Wyświetleń: 344

II
Czy zwodzi?y nas,
Czy zwodzi?y siebie ciche odg?osy starców,
Daj?c nam tylko recept? na fa?sz?
Pogod? - tylko rozmy?ln? t?pot?,
M?dro?? - jedynie wiedz? o matwych sekretach,
Bezu?ytecznych w mroku, w który spogl?dali
Lub od którego odwracali oczy. Jest, jak si? wydaje,
W najlepszym razie tylko przybli?ona warto??
W wiedzy wynik?ej z do?wiadczenia.
Wiedza narzuca wzór, i przez to spacza,
Gdy? wzór jest nowy w ka?dej chwili,
A ka?da chwila jest now? i szokuj?c?
Ocen? tego, czym byli?my. I tylko nie zwodzi
To, co nas zwodz?c nie mo?e ju? szkodzi?.
W ?rodku, nie tylko w ?rodku drogi,
Lecz na ca?ej drodze: w ?rodku lasu, w g?szczu je?yn,
Na brzegu bagien, gdzie nie ma bezpiecznej pi?dzi ziemi,
Straszeni przez potwory i b??dne ogniki,
Nara?eni na czary. Nie chc? s?ysze?
O m?dro?ci starców, lecz o ich szale?stwie,
O ich l?ku przed l?kiem i sza?em, l?ku przed op?taniem,
Nale?eniem do kogo? drugiego, do innych albo do Boga.
Jedyna m?dro?? - któr? mo?emy osi?gn??,
Jest m?dro?ci? pokory: pokora jest niesko?czona.
Wszystkie domy znikn??y, zala?o je morze.
I tancerze znikn?li, przykry?o ich wzgórze.


III
O ciemno ciemno ciemno. Wszyscy odchodz? w ciemno??,
W pró?ni? przestrzeni mi?dzygwiezdnej, istoty puste w pustk?,
Kapitanowie, bankierzy, znakomici pisarze,
Hojni patroni sztuk, m??owie stanu i w?adcy,
Wysocy urz?dnicy, prezesi rad nadzorczych,
Pot??ni przemys?owcy, drobni handlarze - wszyscy odchodz? w ciemno??;
I ga?nie s?o?ce i ksi??yc, i Almanach Gotajski,
I Gazeta Gie?dowa, i Skorowidz Dyrektorów,
I stygnie rozum, i traci motywy dzia?ania.
I wszyscy pod??amy z nimi w milcz?cym orszaku,
Na niczyim pogrzebie, bo grzeba? nie ma kogo.
Powiedzia?em do duszy mej, b?d? spokojna i pozwól, by ciemno?? zst?pi?a
na ciebie,
Bo b?dzie to ciemno?? Boga. Jak w teatrze -
?wiat?a zosta?y zgaszone, by zmieni? scen?
Z pustym dudnieniem kulis, z przesuni?ciem ciemno?ci na ciemno??;
I wiemy, ?e wzgórza i drzewa, daleka panorama
I dumna, imponuj?ca fasada zosta?y uprz?tni?te -
Lub jak w metrze, gdy poci?g zbyt d?ugo stoi pomi?dzy stacjami
I rozmowa narasta, a potem z wolna przechodzi w milczenie,
I widzisz poza ka?d? twarz? coraz g??bsz? pustk?
I wzrastaj?ce przera?enie - ?e nie ma o czym my?le?;
Lub pod narkoz?, gdy umys? jest ?wiadom, lecz ?wiadom niczego;
Powiedzia?em do duszy mej, b?d? spokojna, czekaj bez nadziei,
Bo by?aby nadziej? niew?a?ciwych rzeczy; czekaj bez mi?o?ci,
Bo by?aby mi?o?ci? niew?a?ciwych rzeczy; jest jeszcze wiara,
Lecz wiara, nadzieja i mi?o?? - wszystkie s? w oczekiwaniu.
Czekaj bez my?li, bo nie jeste? gotowa do my?li:
Tak ?e ciemno?? b?dzie ?wiat?em, a bezruch ta?cem.
Szept wartkiego strumienia i zimowa b?yskawica.
Dziki tymianek nie dostrze?ony i le?na poziomka,
?miech w ogrodzie, zachwyt zdwojony echem,
Nie utracony, lecz wymagaj?cy - wskazuj?cy na udr?k?
Narodzin i ?mierci.

Mówisz, ?e powtarzam
To co mówi?em uprzednio. Powiem to raz jeszcze.
Czy mam to powiedzie? jeszcze raz? Aby dotrze? tam,
Aby dotrze? tu, gdzie jeste?, aby wyruszy? stamt?d, gdzie ciebie nie ma,
Musisz i?? drog?, na której nie ma ekstazy.
Aby dotrze? do tego, czego nie wiesz,
Musisz i?? drog?, która jest drog? niewiedzy.
Aby posi??? to, czego nie posiadasz,
Musisz odda? to, co posiadasz.
Aby doj?? do tego, czym nie jeste?,
Musisz i?? drog?, na której nie ma ciebie.
A to, czego nie wiesz, to jedyne, co wiesz
A to, co posiadasz, jest tym, czego nie posiadasz
A tam, gdzie jeste? - nie ma ciebie wcale.


IV
Jedynym zdrowiem jest choroba
Je?li s?uchamy konaj?cej siostry,
Która nas nie chce zadowoli?,
Lecz przypomina nasz? i Adama kl?tw?:
Aby ozdrowie?, musimy umiera?.

Ziemia jest naszym ogromnym szpitalem,
Który milioner zrujnowany wzniós?,
Gdzie ka?dy zdrowy umiera powoli
W?ród absolutnej ojcowskiej kontroli,
Która nas nie opu?ci, lecz w ko?cu wyzwoli.

Od stóp do kolan pe?znie mróz
Gor?czka ?piewa w mózgu zwojach.
Aby si? ogrza?, musz? marzn??,
Dygota? w czy??ca lodowatych zdrojach,
Których ró?ami p?omie?, a cierniami dym.