Archiwum kategorii: Teresa Ostrowska

Nieproszony gość

Nieproszony gość
Teresa Ostrowska

Wąż szukał ochłody
Bo upał doskwiera,
Więc się na wycieczkę
Do ludzi wybiera.
Tu wszędzie gorąco:
Piasek w brzuch go parzy,
Więc chłodna posadzka
Wężowi się marzy.
Wślizgnął się po schodach,
wreszcie chłodniej nieco
a tu już straszliwe krzyki jakieś lecą.
Piszczą strasznie dzieci,
Ktoś ratunku woła,
Zaraz też syrenę
Słychać dookoła.
Już pędzą strażacy
na pomoc rodzinie,
Przecież z hartu ducha
Każdy strażak słynie.
Zaraz sposobami
złapią tego gada
niech się już nie trwoży
rodziny gromada.
Co za straszna żmija
Weszła nam do domu,
Szczęściem nie zrobiła
krzywdy tu nikomu.
Już gad jest złapany,
Strażak w worku niesie,
Biednego zaskrońca
Wypuści znów w lesie.
Cóż więc nie za długo
Zażył wąż ochłody,
Musi biedaczyna
poszukać gdzieś wody.
Bo nie może liczyć
On na pomoc ludzi
Skoro tyle strachu
Każdy wąż w nich budzi.

Kolejka do rejestracji

Kolejka do rejestracji
Teresa Ostrowska

Kiedy czasem zachorujesz,
Gdy naprawdę źle się czujesz,
Do lekarza iść wypada;
Aby cię choć lekarz zbadał.
Lecz to nie jest prosta sprawa,
Bo zanim cię lekarz zbada:
Rejestrować się potrzeba.
Po numerek stać w kolejce,
Sprawa nie jest prosta wielce.
Człowiek chory słaby przecież!
Jak tu stać w długiej kolejce?
Pani w oknie się nie śpieszy,
Pracę ma to już się cieszy
I powoli rejestruje,
Pacjent słabość w nogach czuje.
Stoi, stoi, nagle fik,
Problem się rozwiązał w mig.
Rejestrować już nie trzeba,
Chyba, że do drzwi do nieba!

RÓŻE I PRZEMIJANIE

RÓŻE I PRZEMIJANIE
Teresa Ostrowska

Kwitną róże piękne kwiaty moje,
A ja patrząc na nie, już się boję,
Przeminiecie, stracicie urodę,
Nie będziecie piękne ani młode.
Opuścicie smutnie swoje głowy,
Opłakując straconej urody.
Jednak teraz pięknem się szczycicie,
Nic nie wiedząc jak złudne jest życie.
Że tak szybko uroda przeminie
Chociaż z tego każda róża słynie.
Co zbyt piękne zwykle jest nietrwałe,
Dłużej kwitną aksamitki małe
Albo zwykłe stokrotki gdzieś w trawie,
Wyglądają też przecież ciekawie.

SŁOŃCE NAD ZACHODEM

SŁOŃCE NAD ZACHODEM
Teresa Ostrowska

Słońce już nad zachodem
Kończy się nam nasz czas!
A ty wciąż tyle marzeń
Jeszcze w swej głowie masz.
Wiele się nam spełniło
W naszej wspólnej podróży,
Chciałabym jeszcze z tobą
Iść razem jak najdłużej.
Cieszyć się jeszcze światem
I mieć pogodę ducha,
Codziennych treli ptaków
W ogrodzie naszym słuchać.
Patrzeć jak żyją dzieci,
Cieszyć się ich rozwojem,
Aby byli szczęśliwi
To jest marzenie moje.

Koncert

Koncert
Teresa Ostrowska

Żabi koncert pięknie gra,
Na koncercie ty i ja.
Dar natury podziwiamy,
Melodii rzewnej słuchamy.
Słucha z nami nasz sad cały,
kotek, także piesek mały,
słucha księżyc, słucha las,
chodźmy już bo spać już czas.
Żabki dalej rzewnie grają,
Przecież zegara nie mają.

Kozy

Kozy
Teresa Ostrowska

Kozom się znudziła łąka,
Po lesie chciały się błąkać.
Obgryzać listeczki młode,
małym drzewkom robić szkodę.
Tu chwycą gałązkę dębu,
Tam brzeziny młodej,
Poskubią listki maliny,
Ach, mają swobodę!
Wszystko tu kózkom smakuje,
Takie inne i pachnące,
Trzeba tu częściej przychodzić;
Lepiej jest tu niż na łące.
Nagle patyki trzasnęły:
Kozy za pas nogi wzięły,
Przestraszyły się hałasu,
Uciekają szybko z lasu.
A to tylko wiatr swawolny
Suchy patyk zrzucił z drzewa,
Kozy o tym nie wiedziały,
Jakże się więc miały nie bać?

Wieża Babel

Wieża Babel
Teresa Ostrowska

Nasza Wieża Babel
Już sięgała nieba,
Jesteśmy panami
Nic nam już nie trzeba.
Jesteśmy panami
Ziemia to już mało,
Jeszcze zdobyć wszechświat
Ludziom by się chciało!
Nie trzeba już Boga
Ani Dekalogu;
Nagle Ludzkość biedna
Stanęła na progu.
Wieża się zachwiała,
Jak ta z klocków lego,
I co teraz zrobisz
Pazerny kolego?
Taki mały wirus
Pokonał człowieka,
Nowe budowanie
Teraz ludzkość czeka!
Zanim się rozplącze
Nowa zawierucha
Ludzkość teraz musi
Postawić na ducha.
rozwijać technikę
oczyścić sumienia,
wtedy my przetrwamy
oraz nasza Ziemia.

Czereśnie

Czereśnie
Teresa Ostrowska

Czereśnie się wystroiły
Niczym panny młode,
Pszczółki do nich się zlatują
Podziwiać urodę.
Lecą pszczółki oraz trzmiele,
Biorą się do pracy,
Każdy zbiera nektar z kwiatów,
Nikt się nie próżniaczy.
A czereśnie dumne stoją,
Bo pełne urody
Zapylajcie nasze kwiaty,
A nie czyńcie szkody.
Wy nektaru nazbieracie
Tutaj całe krocie,
A my za to dzieciom damy
Słodziutkie owoce.

Dom

Dom
Teresa Ostrowska

Dom to jest miejsce
Gdzie tata i mama,
Dom to jest miejsce
Gdzie nie jestem sama.
Dom to jest miejsce
Gdzie ktoś na mnie czeka,
Gdzie ktoś zrozumie
Małego człowieka!
Dom to jest miejsce
W którym się nie boje
Mówić o sprawach;
Co są tylko moje.
Dom to jest miejsce
Do którego wraca;
Dziecko i mama i brat mój i tata

MAMA KOTKA

MAMA KOTKA
Teresa Ostrowska

Mama kotka myszo-łapka
Woła swoje koty:
Przyniosłam wam małą myszkę,
Brać się do roboty.
Mama kotka myszkę puszcza,
Kotkom koło nosa,
Mysz ucieka, kotki patrzą
Na myszkę z ukosa.
Jeden kotek myszkę goni,
Łapie w zęby swoje;
Oj nie puszczę cię już myszko,
Tyś śniadanie moje.
Mama kotka się uśmiecha
Do swojego kota,
Mysz zjedzona – więc nie darmo
Ta moja robota.
A po chwili kotka idzie
Znów na polowanie,
Teraz pewnie kotek w łatki
Myszkę znów dostanie.
I tak cały dzionek chodzi,
Myszki kotkom znosi,
Kotki je zjadają chętnie, nie trzeba je prosić.

Kurka i jastrząb

Kurka i jastrząb
Teresa Ostrowska

Wyszła kurka na podwórko
I zbiera robaki,
Nagle – jastrząb na nią spada,
Wielki, silny taki!
Wbija w kurkę swe pazury,
Do góry unosi,
Puść mnie straszny ty potworze!
Kurka głośno prosi.
Jam potworem jest dla ciebie,
Jak ty dla robaka,
Ja zjem ciebie na śniadanie,
Ma natura taka!
Kiedy właśnie to powiedział;
Kurka mu wypadła,
Zrobiła parę koziołków
I w zarośla spadła.
Z tego morał taki:
Gdy masz jeść śniadanie;
To zabieraj się za niego,
A nie za gadanie!

Zawsze Razem

Zawsze Razem
Teresa Ostrowska

Razem idziemy przez życie,
A każde z nas jest sobą,
I chociaż się różnimy
To dobrze jest nam z sobą.
Troszczymy się o siebie,
nawzajem się wspieramy,
cieszymy się tym bardzo,
że ciągle siebie mamy.
Chociaż bywało ciężko
Przez wiele długich lat,
To przecież się kochamy
I wciąż nas cieszy świat.
Pan nam postawił na drodze
Ludzi życzliwych dużo
Służymy im z pomocą
I oni w potrzebie służą.
Zawsze razem idziemy
Trzymając się za ręce,
Kochamy dzieci wnuki,
Nie trzeba nam nic więcej.

Skrzat Stefana

Skrzat Stefana
Teresa Ostrowska

Stefan z mamą był na grzybach,
Znalazł dziesięć grzybów chyba.
Prawie wszystkie oddał mamie,
Niechaj zrobi z nich śniadanie.
Sobie zostawił jednego:
Borowika szlachetnego.
Do doniczki grzybka włożył:
– Żebyś sobie tutaj pożył.
Ładny, gruby masz korzonek,
Zrobisz sobie z niego domek,
Domek ten z brązowym dachem,
Abyś w domu nie zmókł czasem.
Dla mojego duszka- skrzata,
Który za mną wszędzie lata,
Który zawsze mnie rozumie
I pomaga tak jak umie.
Teraz już nie będę sam,
Kiedy w kącie będę stał.
Bo naprawdę powiem szczerze,
Że w poprawę swą nie wierzę.
Grzeczny to nie jestem wcale,
Chociaż się tak tym nie chwalę,
Jakoś samo tak wychodzi,
Komuś zawsze w czymś zaszkodzić.
Gdy się bawię, głośno krzyczę,
Chociaż uszy mam umyte.
Jednak lubię robić hałas,
Robić wiele rzeczy na raz.
Bałaganię, nie posprzątam,
Wtedy mama: marsz do kąta!
Więc się tam, niestety, smucę,
Dobrze, że tu jest ten duszek,
Czyli ten mój mały Skrzat,
Co pociesza mnie jak brat.
Za to więc go wynagrodzę,
piękny domek z grzybka zrobię.
Koło domku – ogródeczek,
Myślę, że go tym ucieszę.
Skoro on mi tak pomaga.
Bo pocieszny jest nie lada.
Dzisiaj wieżę budowałem,
Bardzo, bardzo się starałem.
Wtedy przyszedł Franio – brat,
Szturchnął wieżę, wieża bach.
Więc walnąłem wtedy brata,
A on już na skargę lata.
Mama wtedy: już do kąta!
Franio klocki niech posprząta.
Aż się znowu popłakałem,
Kiedy teraz w kącie stałem.
Dobrze, że znów przyszedł skrzat,
I przytulił mnie jak brat
I zatańczył zaraz wkoło,
Coś zanucił też wesoło.
Więc otarłem zaraz łzy,
Ach, jak dobrze z tobą mi.
Bo ty zawsze mnie zrozumiesz
I pocieszyć zawsze umiesz.
Chociaż jesteś tak malutki,
Przy tobie odchodzą smutki.
Nikt o tobie nie wie wcale,
Bo ja wcale się nie chwalę,
Radę masz wciąż na kłopoty
Chociaż może nie wiesz o tym.
Taki skrzat na trudne chwile,
Który mi pomaga tyle.
Pamiętajcie inne dzieci,
Różne skrzaty są na świecie.
Tylko wymyślić je trzeba,
By się samotności nie bać.
Bo po to fantazję mamy,
abyśmy nie byli sami!

Nic pewnego

Nic pewnego
Teresa Ostrowska
Jeszcze żyjemy, choć to nic pewnego,
Bo przecież co dzień czyha tyle złego,
Różne wirusy: “ptasie czy korona”,
I każda chwila ludzka zagrożona.
Tyle wypadków: pożary, wichury,
Ani się przecież nie spodziewasz chmury,
A tu się zdarza grom z jasnego nieba;
Więc jak być pewnym, jak się jutra nie bać?
Chyba, że siebie Bogu powierzymy,
I mamy ufność – to spokojnie śpimy.